wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział Pierwszy

Rose była zdruzgotana, gdy dowiedziała się, że nie przeszła do następnego etapu, domu jury. Gdy Nicole przeczytała ostatnie nazwisko z listy, nastolatka spuściła głowę i poczuła jak słone łzy spływają po jej policzkach. Wraz z resztą dziewczyn, które nie dostały się dalej zeszła ze sceny.
-         Wszyscy byliśmy pewni, ze dostaniesz się do odcinków na żywo. Powiedz, Rosalie, jak się z tym wszystkim czujesz.- zapytał ją Dermot.
-         To było okropne. Widocznie nie było mi to pisane.- zakryła swoja twarz dłońmi i odeszła.- Przepraszam
Jedyne co musiała teraz zrobić to iść po swoje rzeczy do jej rodziny mieszkającej w Londynie i pojechać na lotnisko z którego o dwudziestej drugiej miała pociągiem pojechać do swojego rodzinnego miasta. Załamana usiadła na starym, dużym, zepsutym głośniku, który znajdował się przed audytorium. Wyjęła z kieszeni spodni swój telefon i napisała numer do swojej mamy. Zawsze ja wspierała, wiec miała nadzieje, że w tej trudnej chwili dla Rose, Monique ją pocieszy. Przyłożyła słuchawkę do ucha, a po paru sekundach usłyszała melodyjny glos swojej rodzicielki.
-         I jak kochanie? Udało ci się przejść dalej?- spytała kobieta. Pani Brooks była czterdziestoletnią kobietą o niebieskich oczach i kruczoczarnych włosach. Jej skóra zawsze wyglądała na muśnięta słońcem, a na jej twarzy zawsze gościł uśmiech.
-         Niestety, nie wyczytali mojego nazwiska.- powiedziała próbując powstrzymać łzy.
-         Och, skarbie, wszystko będzie dobrze.- kobieta próbowała ja pocieszyć.
-         Ty tego nie rozumiesz mamo. Straciłam swoja życiowa szansę
-         Zawsze możesz spróbować za rok.- mówiła do niej spokojnie.
-         Za rok chce ukończyć Liceum. Proszę skończmy już ten temat, okay?
-         Dobrze.- odparła kobieta.- jutro przyjedziemy po ciebie na lotnisko. Dzisiaj dzwoniła babcia, powiedziała, abyśmy w niedziele przyjechali do niej na obiad.
-         Dobrze, mamo.- powiedziała nastolatka. Nagle w oddali usłyszała głos jednego z członków ekipy produkcyjne wołającego wszystkie dziewczyny.- musze kończyć, zadzwonię przed wylotem. Pa, kocham cię.- rozłączyła się i podbiegła do mężczyzny
Wyglądał na dwadzieścia parę lat. Miał ubrana czarną koszulkę z logo programu, czarne spodnie oraz trampki tego samego koloru. W ręce trzymał podkładkę pod dokumenty z logo show, a na nosie miał okulary kujonki. Stanęła pośród grupki dziewczyn. Z nerwów zaczęła obgryzać paznokcie.
       - Członkowie Jury poprosili mnie abym przyprowadził im następujące osoby.- przewrócił parę kartek i zaczął czytać nazwiska.- Fenny Morgan...
Obok niego stanęła niewysoka dziewczyna z niebieskimi oczami i z rudawymi włosami. Ubrana była w czarną bluzę z nadrukiem, krótkie spodenki i czarne trampki "Converse". Rose przypomniała sobie, ze widziała ja kilka dni temu na castingu. Przed jury zaśpiewała ‘Demons’ zespołu Imagine Dragons, co wyszło jej naprawdę nieźle
-         ...Courtney Blair...
Obok Fenny stanęła wyższa od niej o parę centymetrów dziewczyna z brązowymi włosami i z karnacją koloru kawy z mlekiem oraz z piwnymi oczami. Na nogach miała ciemne buty za kostkę i białe skarpetki do kolan. Miała na sobie także czarną spódniczkę i koszulkę z krótkim rękawkiem, która lekko odsłaniała jej płaski brzuch. Jej szyję zdobił naszyjnik z wąsami, a we włosach miała czarną kokardkę.. Courtney była w tym programie dwa lata temu, ale trafiła tylko do domu jury, ponieważ powiedzieli jej ze jest za młoda i powinna spróbować kiedy indziej. Ostatnio śpiewała ‘Umbrella’ Rihanny.
-         ...Charlotte Taylor...
Była to blondynka, która miała grzywkę zasłaniającą jej czoło oraz niebieskie oczy. Miała na sobie turkusową koszulkę, krótkie spodenki, czerwone Vansy i okulary przeciwsłoneczne. W dłoni trzymała futerał, w którym trzymała swoją gitarę, a na nosie miała okulary ray bany.  Rose wiedziała, że to ta Charlotte, które na ostatnim castingu zaśpiewała i zagrała na swojej gitarze ‘Viva La Vida’ Coldplay.
-         ...Kyla Payton...
Dziewczyna z kasztanowymi lokami i z piwnymi oczami podeszła do reszty. W czarnej bluzie, krótkich białych spodenkach i z czarnymi Vansami prezentowała się równi dobrze jak trójka pozostałych dziewczyn. Ze wszystkich dziewczyn wyróżniała ja lekka chrypką, która dobrze było słychać choćby w kawałku „Torn’ Natalie Imburglia.
-         ...i Rosalie Brooks.- powiedział mężczyzna, Rose stanęła obok dziewczyn. Tak jak myślała, była najniższa z nich wszystkich.
Dziewczyny poszły za mężczyzną, który zatrzymał się przed schodami do audytorium. Nastolatki weszły do pomieszczenia i stanęły przed czwórką jurorów.
-         Hej dziewczyny.- przywitała się z nimi Nicole.
-         Cześć.- odpowiedziały zgodnym chórem.
-         Wiem jak musi być wam ciężko znowu tutaj stanąć. Chcielibyśmy podziękować wam za to, że zostaliście.- uśmiechnęła się do nich przyjaźnie.
-         Długo się zastanawialiśmy, ocenialiśmy każda z was z osobna i zdaliśmy sobie sprawę, ze nie możemy wypuścić z rąk tak utalentowanych dziewczyn i postanowiliśmy zrobić z was zespół.- dziewczyny spoglądały
zszokowane na piosenkarkę.
-         Tak, to dla was ostatnia deska ratunku.- mówiła Cheryl.
-         Będziecie musieli pracować razem po dziesięć, dwanaście, czternaście godzin dziennie, aby nie zaprzepaścić tej szansy.- dokończył Louis.
Dziewczyny uścisnęły się mocno, wiedząc, że to jeszcze nie koniec tej przygody. Zadowolone zeszły ze sceny, a ten sam mężczyzna, który je zaprowadził, wytłumaczył im, aby nikomu tego nie mówiły, oprócz najbliższej rodzinie. Musiały zachować milczenie, ponieważ odcinki miały transmitowane dopiero na początku października. Gdy podeszła do nich mama Charlotte, zaproponowała im, aby zrobić im pamiątkowe zdjęcie. Dziewczyny usiadły na schodach, na których także siedzieli chłopcy z One Direction. Na górnych schodkach usiadły Fanny, Courtney i  Charlotte a zaraz pod nimi Kyla wraz z Rosalie. Dla nich był to najpiękniejszy dzień w całym ich życiu.
Później dziewczyny postanowiły, aby razem pójść do jednej z najlepszych, ich zdaniem, knajpki Nando’s. Każda z nich zamówiła coś innego. Dziewczyny były bardzo zdziwione apetytem Fanny. Irlandka powiedziała im, że zawsze tyle je i nie tyje. Niejedna dziewczyna dałaby wszystko, aby tak mieć. Nastolatki świetnie się dogadywały, chociaż znały się tylko niecałą godzinę, w końcu Kyla wpadła na świetny pomysł.
-         Hej, dziewczyny.- zaczęła.- co wy na to, aby spędzić razem cały sierpień i lepiej się poznać. Parę
kilometrów od mojego domu mój ojczym ma działkę nad jeziorem. Co wy na to?
-         Moim zdaniem to świetny pomysł.- powiedziała Charlie.
-         Tak, nie ma co.- odparła Courtney, gdy połknęła kawałek piersi z kurczaka i popiła ja pepsi.
-         W końcu to jedyna taka okazja, co nie?- mówiła Fanny.
-         A ty Rose, co ty na to?- Kyla wyrwała brunetkę z przemyśleń.
-         Moim zdaniem to świetny pomyśl, ale najprędzej mogłabym do ciebie przyjechać w drugim tygodniu sierpnia. W pierwszym tygodniu przyjeżdża do mnie rodzina ze stanów, wiec chyba wypadałoby spędzić z nimi ten czas.- mówiła nie odrywając wzroku od swojego talerza.
-         Och, szkoda.- westchnęła dziewczyna.- ale cieszmy się, ze jednak przyjedziesz.
Brunetka wyciągnęła telefon z kieszeni swoich spodni i spojrzała na wyświetlacz.
-         Cholera.- mruknęła pod nosem.
-         Coś się stało?- zapytała Courtney.
-         Za dwadzieścia minut mam pociąg. Muszę już iść.- Podeszła do lady i oddała talerz i szklankę po pepsi.
-         Może cię podwiesi, kochana.- spytała matka Lottie.
-         Naprawdę nie trzeba, pojadę taksówką.- uśmiechnęła się do kobiety.
Na pożegnanie przytuliła swoje nowe przyjaciółki, a następnie mamę Charlotte. Ubrała swoją kurtkę oraz wzięła walizkę do ręki i ruszyła w stronę drzwi.
-         Pa, zdzwonimy się jeszcze. Do widzenia.- odparła, poczym pchnęła drzwi restauracji i wyszła.
Jej ciało zetknęło się z chłodnym brytyjskim powietrzem. Weszła do pierwszej lepszej taksówki i podała adres. Gdy dojechała na miejsce zostało jej pięć minut. Poszła na peron. Przed przypadek podsłuchała, rozmowy kobiety przez telefon, która żaliła się, że ich pociąg ma małe opóźnienia i pojawi się trochę później. Rose westchnęła i usiadła na swojej walizce. Nagle uświadomiła sobie, że musi zadzwonić do swojej matki, co zrobiła i szczęśliwa opowiedziała jej o całym zdarzeniu. Po chwili pociąg wjechał na peron, a ona rozłączyła się, i weszła do środka. Poszła do przedziału, w którym usiadła przy oknie.

6 komentarzy:

  1. Aaa! Ale się jaram! <3 super.... Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna się ciekawie na pewno będę tu zaglądać! xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie się zapowiada :)
    everything-has-changed-ausllystory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* i zaraz zajrzę na twojego bloga :)

      Usuń