czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział Trzeci

Rosalie spuściła głowę i poczuła łzy, które napływały do jej oczu. Jej największy sekret wyszedł na jaw.
- Rose, ty... Co?- wyszeptała zaskoczona Charlotte.
- Dlaczego to robiłaś?- dokończyła Kyla.
Kyli zachciało się jej płakać. Czuła się winna za to co powiedziała. Gdyby teraz mogła cofnąć czas i tego nie mówić. Wtedy żadna z nich by nie ucierpiała.
- Przepraszam, nie powinnam była tego mówić- Peyton pokręciła głową.
- Nic się nie stało, Kyla. Miałaś prawo wiedzieć- Rosalie uniosła głowę i poprawiła swoje włosy za ucha, ukazując zapłakaną twarz- Powinnyśmy być ze sobą szczere.
- Rose, jeśli nie jesteś gotowa nam o tym powiedzieć, nie musisz tego robić. Zrozumiemy cię, w końcu znamy się raptem miesiąc- powiedziała spokojnie Courtney.
- Nie, powiem wam- najmłodsza otarła łzy z twarzy i wzięła głęboki oddech- To wszystko zaczęło się jakieś dwa, trzy lat temu. Mój ojciec stracił pracę i próbował to wszystko odreagować pijąc. Wtedy każdy się o tym dowiedział i prawie wszyscy się odemnie odwrócili. Byłam przez wszystkich odpychana, bo mój ojciec stał się alkoholikiem. Każdy mnie obrażał, co bardzo mnie bolało. Nigdy nie byłam i nie jestem odporna na takie komentarze ze strony innych, więc zaczęłam się ciąć. Wolałam wtedy czuć ból fizyczny niż psychiczny. On bardzo mi pomagał. Parę tygodni później policja znalazła go w jakiś krzakach martwego. Udusił się swoimi własnymi wymiocinami- przerwała na chwilę i wzięła głęboki oddech - Mama musiała pracować na dwa etaty, żeby nas jakoś utrzymać, przez co nie mogła mnie dopilnować. Później znalazła sobie nowego faceta i zamieszkaliśmy pod jego dachem wraz z jego dwójką dzieci, Seanem i Zoey, a ja ich znienawidziłam- łzy spływały po jej policzkach. Wytarła je dłonią- Mama, gdy tylko zauważyła moje ślady, wysłała mnie do specjalnego ośrodka i po paru miesiącach wszystko wróciło do normy. Teraz jest już w porządku. Zaakceptowałam moją rodzinę, oni są naprawdę bardzo mili. No i poznałam was, dziewczyny- uśmiechnęła się lekko- teraz żałuję tego co zrobiłam. Wtedy kompletnie nie myślałam o żadnych konsekwencjach.
- Och, Rosie- Fanny wstała z leżaka, podeszla do młodszej dziewczyny i przytuliła ją.
- Fanny- brunetka objęła ją i zwróciła się do wszystkich przyjaciółek- Teraz tylko chcę, abyście nie obchodziły się ze mną jakbym była chora. Chcę tylko abyście były do mnie w stosunku wyrozumiałe i zachowywały się jak wcześniej.
- Dobrze, Rosie, zrobimy wszystko co w naszej mocy- powiedziała Courtney.
Dziewczyny wstały ze swoich leżaków, poszły w ślady rudowłosej dziewczyny i przytuliły pannę Brooks.

- Ej, dziewczyny, to ostatni dzień kiedy jesteśmy tu razem, a my nadal nie mamy nazwy dla swojego zespołu- powiedziała nagle Fanny.
- Właśnie, jesteśmy tu już trzy tygodnie- odparła Kyla.
- Jak ten czas tak szybko zleciał- westchnęła Courtney.

- Wydaje mi się, że jeszcze wczoraj do was przyjechałam- odparła najmłodsza.
- A za tydzień będziemy lecieć do naszego mentora. Ciekawe, kto nim będzie? Jestem taka podekscytowana- powiedziała Charlie.
- A ja się strasznie stresuję- powiedziała Rosalie.
- Czym, Rosie?- zapytała Kyla.
- Tym, że nie przejdziemy dalej i tak oto skończy się nasz udział w programie- westchnęła
- Nie macie czym. Mówię wam. Przejście dalej mamy w kieszeni.- powiedziała Courtney.- I mówi wam to wasza osobista wersja Liama.
- Och- powiedziała podekscytowana Irlandka o uniosła dłonie- Ja natomiast będę Niallem- klasnęła w dłonie.
- Mogę zostać damską wersją Louis'ego?- powiedziala uradowana Panna Taylor- moje koszulki w paski i kolorowe spodnie będą świetnie do niego nawiązywać.
- Czyli według twojej logiki, Charlie, mogę być damską wersją Harry'ego, bo mam taki sam kolor włosów jak on?- Kyla zapytała blondynki.
- Możesz, ale nie musisz- stwierdziła dziewczyna.
- A ja będę damską wersją Zayn'a, bo nikt inny mi nie został- Rose założyła nogę na nogę- i nie mam nic przeciwko temu.
- I razem będziemy- powiedziała Kyla i usiadła- Damską wersją One Direction, będziemy...- przerwała i spojrzała na dziewczyny- no pomóżcie wymyślić mi jakąś nazwę- poprosiła, na co się zaśmiały.
Dziewczyny zaczęły wymyślać różne nazwy, jak na przykład Girls Direction, Fanny and the Mangos, Kyla and the Drums, Shining Stars, albo Chocolate, ale żadna nazwa nie przypadła dziewczynom do gustów. Nastolatki były załamane. Zostało im jeszcze kilkanaście godzin do ich wyjazdu, a one nadal nie nazwały swojego zespołu. Nagle Rose wpadła na pomysł.
- Już wiem- powiedziala podekscytowana- może nazwiemy się...


Hej, hej, hej. A więc mamy już trzeci rozdział. Co o nim sądzicie? Mam nadzieję, że miło czytało wam się ten rozdział, albo i nie. Napiszcie w komentarzach co o nim sądzicie. Do zobaczenia wkrótce.

Wesołych swiąt

Hej kochani!
Życzę wam wesołych świąt Bożego Narodzenia spędzonych w miłej, rodzinnej atmosferze pełnej miłości, dużo zdrowia, szczęścia, wymarzonych prezentów i spotkania swoich idoli. Niech rok 2015 będzie dla was lepszy od pozostałych.

sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział Drugi

Był drugi tydzień sierpnia, a Rosalie dopiero co przyjechała do domku letniskowego ojczyma Kyli w Royston w Chrabstwie South Yorkshire. Gdyby nie rodzina ze Stanów, pewnie byłaby u niej wcześniej. Kiedy wyjeżdżała, przypomniałą sobie słowa mężczyzny z The X-Factor, który powiedział dziewczynom, że nikt oprócz rodziny nie może dowiedzieć się o tym, że dostały się do dalszego etapu programu jako zespół. Gdy tylko ktoś się pytał gdzie jedzie, ta odpowiadała, że do swoich dziadków mieszkających w Ferryhill. Dziewczyna chwyciła za klamkę, słysząc wybuchy śmiechu jej nowych przyjaciółek. Pchnęła cicho furtkę i na palcach weszła do ogrodu chcąc im zrobić niespodziankę. Piątka dziewczyn leżała na kocach, które leżały na trawie i śmiały się ze wszystkiego. Rose puściła uchwyt od walizki i powiedziała.
- Hej, dziewczyny.
- Rosie.- powiedziały równocześnie i odwróciły się w jej stronę.
Wstały z koców i podbiegły do dziewczyny, a następnie zamknęły ją w żelaznym uścisku.
- Dziewczyny, dusicie mnie.- odparła, na co dziewczyny szybko się od niej odsunęły.
- Przepraszamy, Rosie, ale po prostu jesteśmy tak szczęśliwe, że przyjechałaś- powiedziała
uśmiechnięta Charlie.
- Tak się za tobą stęskniłyśmy.- dodała Courtney.
- Chodź, oprowadzimy cię. Zostawisz walizkę.- powiedziała Kyla i razem poszły do małego
drewnianego domku.
Znajdowało się tam duże pomieszczenie z dwiema kanapami, dużym stolikiem do kawy i kominek. Na przeciwko niego było duże okno, które wpuszczało dużo światła do środka. Po prawej stronie stała szafka, a na niej znajdował się telewizor. Obok niej stały walizki reszty dziewczyn, a na podłodze leżały cztery śpiwory.  Po lewej stronie kominka były drzwi prowadzące do skromnie udekorowanej łazienki. Zaraz obok, oddzielona ścianą była kuchnia. Jedna ze ścian była wyłożona kafelkami. Przy prawej ścianie stała umywalka, mini lodówka, piekarnik, a nad nimi wisiały szafki. Po przeciwnej stronie stał stół z sześcioma krzesłami.
- Bardzo tu ładnie.- powiedziała, uśmiechając się.
- Dziękuję, na pewno powiem to Davidowi.- odparła Kyla.- To co? Pójdziemy nad jezioro? Znajduje się zaledwie kilkaset metrów od nas i jest tam bardzo spokojnie.
- Hmm, czemu nie.- zgodziła się.
Odstawiła walizki, wzięła swój strój kąpielowy i poszła do łazienki przebrać się. Po kilku chwilach wyszła z toalety. Dziewczyny wzięły ręczniki, dmuchaną piłkę oraz koła. Zrobiły kanapki i cos do picia, a następnie ruszyły na plażę.

Dziewczyny siedziały nad jeziorem przez pare dobrych godzin i świetnie się razem bawiły. Grały w plażową siatkówkę, pływały, opalały się i plotkowały. Słońce pomału zachodziło, a niebo zmieniało kolor. Zrobiło się im chłodniej, więc wspólnie postanowiły, że wrócą na działkę i zrobią sobie ognisko. Przebrały się ze strojów w cieplejsze ubrania, a następnie przyszykowały jedzenia i drewno na opał.
W końcu usiadły przy ognisku i z podgrywaniem Charlotte, zaczęły śpiewać różne piosenki i piec kiełbaski oraz pianki.
- Wiecie co dziewczyny?- zapytała Fanny.- Chciałabym, aby wakacje trwały wiecznie. Przez cały dzień nic byśmy nie robiły, a wieczorem siedziałybyśmy przy ognisku tak jak teraz.
- Tak, byłoby fajnie. Nie miałybyśmy żadnych zmartwień, ani problemu.- odparła rozmarzona Rose.
- Niestety, nic nie trwa wiecznie.- zaśpiewała Lottie, na co wszystkie jej zawtórowały, a następnie wybuchły śmiechem.
- Hej, zagrajmy w grę.- powiedziała po chwili podekscytowana Court.
- Mówisz jak Jigsaw z "Piły".- zauważyła Fanny.- Boję się ciebie.
- Dziękuję, ale nie chodziło mi o to.- zachichotała.- Myślałam o tym, abyśmy nawzajem zadawały sobie pytanie, a jeśli któraś z nas już to robiła, lubi, albo ma tak samo niech się zgłosi.
- Nie rozumiem.- Kyla pokręciła głową.
- A ja mniej więcej wiem o co chodzi. Na przykład, jeśli ja powiem, że umiem grać na gitarze, to wtedy osoby, które też to umieją, zgłaszają się, tak?- odparła blondynka.
- Tak, dziesięć punktów dla ciebie, Charlie.- Blair klasnęła w ręce.- To zaczynamy, od ciebie. Kto jeszcze umie grać na gitarze?- spytała, na co cała piątka także podniosła rękę.- Teraz ty, Fanny.- wskazała na rudowłosą dziewczynę siedzącą po jej lewej stronie.
- W porządku, a więc, jak już wiecie, uwielbiam jeść, a najbardziej słodycze.- uśmiechnęła się i jako jedyna uniosła rękę.- Na serio, dziewczyny?- ździwiła się.
- Nie jem aż tak dużo jak ty, bo potem będę musiała długo spalać te kalorie, ale tak poza tym lubię sobie dobrze pojeść.- powiedziała Courtney.
- No to co? Teraz ja.- powiedziała podekscytowana Payton.- Nie mam chłopaka.
Po słowach brunetki wszystkie podniosły rękę, zanosząc się głośnym śmiechem.
- No to mamy klub singielek.- Charlie klasnęła w dłonie.
- Teraz ja.- powiedziała najmłodsza i odchrząknęła.- Mam tatuaż.
- Na serio?- zapytałą zaskoczona Fanny.
- Yhym.- kiwnęła głową z uśmiechem.- Mam małe serduszko na lewym biodrze.- wstała i odchyliła kawałek swoich spodenek ukazując mały tatuaż, a następnie usiadła na swój leżak.- zrobiłąm je sobie dwa parę tygodni temu.
- Musiało boleć.- powiedziała rudowłosa.
- Troszeczkę, ale teraz jestem zadowolona z efektu.
- A co ze zgodą rodziców? W końcu nie jesteś jeszcze pełnoletnia- zapytała blondynka.
- Napisał mi je mój starszy brat. Court, teraz twoja kolej.- wskazała na dziewczynę siedzącą obok niej.
- Nigdy nie upiłam się, to znaczy tak, że nic nie pamiętałam, ale próbowałam kiedyś alkoholu.- powiedziała i zgłosiły się wszystkie dziewczyny oprócz blondynki.- Charlotte Emily Taylor, kompletnie się tego po tobie nie spodziewałam.- powiedziała głosem matki.
- Upiłam się dwa lata temu na osiemnastce swojego kuzyna, a rano obudziłam się w wannie w jego domu i kompletnie nie pamiętałam jak do tego doszło.- zaśmiała się.- najśmieszniejsze było to, gdy do domu wrócili jego rodzice i zastali w kuchni ogoloną owcę. Gdybyście tylko zobaczyły ich miny.- zaczęła ich naśladować, na co zaśmiały się. Lottie z trudem się uspokoiła i powiedziała.- Okay, teraz moja kolej. Miałam być chłopakiem.
- Ja też.- Payton podniosła dłoń.- Miałam nazywać się Kyle, ale urodziłam się jako dziewczynka. Mojej mamie bardzo podobało się to imię, więc zmieniła ostatnią literę i to dlatego nazywam się Kyla.
- A ja miałam być Charliem. Witaj w klubie.- przybiła z brunetką piątkę.
- Ja miałam być Fanny.- przerwała im irlandka.- Ej, dziewczyny, może teraz pogadamy o bardziej osobistych sprawach?- zapytała, na co wszystkie jej się sprzeciwiły.- Uznaję to za tak. W takim razie powiem wam, że jeszcze nigdy z nikim nie poszłam do łóżka.- odparła i znowu zgłosiły się wszystkie oprócz blondynki.- Wow, dziewczyno, jesteś nieprzewidywalna. Zrobiłaś to na osiemnastce swojego kuzyna?
- Nie, po balu maturalnym razem ze swoim przyjacielem, a potem straciliśmy ze sobą kontakt. On jest teraz na wymianie międzynarodowej w USA i studiuje prawo na Yale, a ja wolałam sobie odpuścić na razie studia i potem pójść na jakiś kierunek zajmujący się muzyką.
- Jesteś niesamowita.- powiedziała Kyla.- A ja nigdy nie samookaleczałam się.
Wszystkie podniosły rękę do góry, oprócz jednej dziewczyny i tym razem nie była to panna Taylor.


Hej, hej, hej. Witajcie po tym długim miesiącu mojej nieobecności na tym blogu. Tak się cieszę, że w końcu znalazłam chwilę na to, aby tu coś napisać. Niestety, nadchodzące święta wiążą się z różnymi poprawkami oraz sprawdzianami, które czekają na mnie w szkole, ale odłóżmy to na bok. Co myślicie o rozdziale? Podoba się wam? Co sądzicie o dziewczynach? Macie już swoją ulubienicę? Według mnie każda jest wspaniała na swój sposób. Zastanawiam się czy wiecie, która z nich nie podniosła ręki.

Dzisiaj nasza Taylor ma urodziny #HappyBirthdayTaylorSwift. Złożyliście już jej życzenia?
Tymi o to gifami kończę dzisiejszy wpis. Do następnego rozdziału, który możliwe, że pojawi się jutro. Pa pa, kochani.