Rosalie spuściła głowę i poczuła łzy, które napływały do jej oczu. Jej największy sekret wyszedł na jaw.
- Rose, ty... Co?- wyszeptała zaskoczona Charlotte.
- Dlaczego to robiłaś?- dokończyła Kyla.
Kyli zachciało się jej płakać. Czuła się winna za to co powiedziała. Gdyby teraz mogła cofnąć czas i tego nie mówić. Wtedy żadna z nich by nie ucierpiała.
- Przepraszam, nie powinnam była tego mówić- Peyton pokręciła głową.
- Nic się nie stało, Kyla. Miałaś prawo wiedzieć- Rosalie uniosła głowę i poprawiła swoje włosy za ucha, ukazując zapłakaną twarz- Powinnyśmy być ze sobą szczere.
- Rose, jeśli nie jesteś gotowa nam o tym powiedzieć, nie musisz tego robić. Zrozumiemy cię, w końcu znamy się raptem miesiąc- powiedziała spokojnie Courtney.
- Nie, powiem wam- najmłodsza otarła łzy z twarzy i wzięła głęboki oddech- To wszystko zaczęło się jakieś dwa, trzy lat temu. Mój ojciec stracił pracę i próbował to wszystko odreagować pijąc. Wtedy każdy się o tym dowiedział i prawie wszyscy się odemnie odwrócili. Byłam przez wszystkich odpychana, bo mój ojciec stał się alkoholikiem. Każdy mnie obrażał, co bardzo mnie bolało. Nigdy nie byłam i nie jestem odporna na takie komentarze ze strony innych, więc zaczęłam się ciąć. Wolałam wtedy czuć ból fizyczny niż psychiczny. On bardzo mi pomagał. Parę tygodni później policja znalazła go w jakiś krzakach martwego. Udusił się swoimi własnymi wymiocinami- przerwała na chwilę i wzięła głęboki oddech - Mama musiała pracować na dwa etaty, żeby nas jakoś utrzymać, przez co nie mogła mnie dopilnować. Później znalazła sobie nowego faceta i zamieszkaliśmy pod jego dachem wraz z jego dwójką dzieci, Seanem i Zoey, a ja ich znienawidziłam- łzy spływały po jej policzkach. Wytarła je dłonią- Mama, gdy tylko zauważyła moje ślady, wysłała mnie do specjalnego ośrodka i po paru miesiącach wszystko wróciło do normy. Teraz jest już w porządku. Zaakceptowałam moją rodzinę, oni są naprawdę bardzo mili. No i poznałam was, dziewczyny- uśmiechnęła się lekko- teraz żałuję tego co zrobiłam. Wtedy kompletnie nie myślałam o żadnych konsekwencjach.
- Och, Rosie- Fanny wstała z leżaka, podeszla do młodszej dziewczyny i przytuliła ją.
- Fanny- brunetka objęła ją i zwróciła się do wszystkich przyjaciółek- Teraz tylko chcę, abyście nie obchodziły się ze mną jakbym była chora. Chcę tylko abyście były do mnie w stosunku wyrozumiałe i zachowywały się jak wcześniej.
- Dobrze, Rosie, zrobimy wszystko co w naszej mocy- powiedziała Courtney.
Dziewczyny wstały ze swoich leżaków, poszły w ślady rudowłosej dziewczyny i przytuliły pannę Brooks.
- Ej, dziewczyny, to ostatni dzień kiedy jesteśmy tu razem, a my nadal nie mamy nazwy dla swojego zespołu- powiedziała nagle Fanny.
- Właśnie, jesteśmy tu już trzy tygodnie- odparła Kyla.
- Jak ten czas tak szybko zleciał- westchnęła Courtney.
- Wydaje mi się, że jeszcze wczoraj do was przyjechałam- odparła najmłodsza.
- A za tydzień będziemy lecieć do naszego mentora. Ciekawe, kto nim będzie? Jestem taka podekscytowana- powiedziała Charlie.
- A ja się strasznie stresuję- powiedziała Rosalie.
- Czym, Rosie?- zapytała Kyla.
- Tym, że nie przejdziemy dalej i tak oto skończy się nasz udział w programie- westchnęła
- Nie macie czym. Mówię wam. Przejście dalej mamy w kieszeni.- powiedziała Courtney.- I mówi wam to wasza osobista wersja Liama.
- Och- powiedziała podekscytowana Irlandka o uniosła dłonie- Ja natomiast będę Niallem- klasnęła w dłonie.
- Mogę zostać damską wersją Louis'ego?- powiedziala uradowana Panna Taylor- moje koszulki w paski i kolorowe spodnie będą świetnie do niego nawiązywać.
- Czyli według twojej logiki, Charlie, mogę być damską wersją Harry'ego, bo mam taki sam kolor włosów jak on?- Kyla zapytała blondynki.
- Możesz, ale nie musisz- stwierdziła dziewczyna.
- A ja będę damską wersją Zayn'a, bo nikt inny mi nie został- Rose założyła nogę na nogę- i nie mam nic przeciwko temu.
- I razem będziemy- powiedziała Kyla i usiadła- Damską wersją One Direction, będziemy...- przerwała i spojrzała na dziewczyny- no pomóżcie wymyślić mi jakąś nazwę- poprosiła, na co się zaśmiały.
Dziewczyny zaczęły wymyślać różne nazwy, jak na przykład Girls Direction, Fanny and the Mangos, Kyla and the Drums, Shining Stars, albo Chocolate, ale żadna nazwa nie przypadła dziewczynom do gustów. Nastolatki były załamane. Zostało im jeszcze kilkanaście godzin do ich wyjazdu, a one nadal nie nazwały swojego zespołu. Nagle Rose wpadła na pomysł.
- Już wiem- powiedziala podekscytowana- może nazwiemy się...
Hej, hej, hej. A więc mamy już trzeci rozdział. Co o nim sądzicie? Mam nadzieję, że miło czytało wam się ten rozdział, albo i nie. Napiszcie w komentarzach co o nim sądzicie. Do zobaczenia wkrótce.
- Rose, ty... Co?- wyszeptała zaskoczona Charlotte. - Dlaczego to robiłaś?- dokończyła Kyla.
Kyli zachciało się jej płakać. Czuła się winna za to co powiedziała. Gdyby teraz mogła cofnąć czas i tego nie mówić. Wtedy żadna z nich by nie ucierpiała.
- Przepraszam, nie powinnam była tego mówić- Peyton pokręciła głową.
- Nic się nie stało, Kyla. Miałaś prawo wiedzieć- Rosalie uniosła głowę i poprawiła swoje włosy za ucha, ukazując zapłakaną twarz- Powinnyśmy być ze sobą szczere.
- Rose, jeśli nie jesteś gotowa nam o tym powiedzieć, nie musisz tego robić. Zrozumiemy cię, w końcu znamy się raptem miesiąc- powiedziała spokojnie Courtney.
- Nie, powiem wam- najmłodsza otarła łzy z twarzy i wzięła głęboki oddech- To wszystko zaczęło się jakieś dwa, trzy lat temu. Mój ojciec stracił pracę i próbował to wszystko odreagować pijąc. Wtedy każdy się o tym dowiedział i prawie wszyscy się odemnie odwrócili. Byłam przez wszystkich odpychana, bo mój ojciec stał się alkoholikiem. Każdy mnie obrażał, co bardzo mnie bolało. Nigdy nie byłam i nie jestem odporna na takie komentarze ze strony innych, więc zaczęłam się ciąć. Wolałam wtedy czuć ból fizyczny niż psychiczny. On bardzo mi pomagał. Parę tygodni później policja znalazła go w jakiś krzakach martwego. Udusił się swoimi własnymi wymiocinami- przerwała na chwilę i wzięła głęboki oddech - Mama musiała pracować na dwa etaty, żeby nas jakoś utrzymać, przez co nie mogła mnie dopilnować. Później znalazła sobie nowego faceta i zamieszkaliśmy pod jego dachem wraz z jego dwójką dzieci, Seanem i Zoey, a ja ich znienawidziłam- łzy spływały po jej policzkach. Wytarła je dłonią- Mama, gdy tylko zauważyła moje ślady, wysłała mnie do specjalnego ośrodka i po paru miesiącach wszystko wróciło do normy. Teraz jest już w porządku. Zaakceptowałam moją rodzinę, oni są naprawdę bardzo mili. No i poznałam was, dziewczyny- uśmiechnęła się lekko- teraz żałuję tego co zrobiłam. Wtedy kompletnie nie myślałam o żadnych konsekwencjach.- Och, Rosie- Fanny wstała z leżaka, podeszla do młodszej dziewczyny i przytuliła ją.
- Fanny- brunetka objęła ją i zwróciła się do wszystkich przyjaciółek- Teraz tylko chcę, abyście nie obchodziły się ze mną jakbym była chora. Chcę tylko abyście były do mnie w stosunku wyrozumiałe i zachowywały się jak wcześniej.
- Dobrze, Rosie, zrobimy wszystko co w naszej mocy- powiedziała Courtney.
Dziewczyny wstały ze swoich leżaków, poszły w ślady rudowłosej dziewczyny i przytuliły pannę Brooks.
- Ej, dziewczyny, to ostatni dzień kiedy jesteśmy tu razem, a my nadal nie mamy nazwy dla swojego zespołu- powiedziała nagle Fanny.
- Właśnie, jesteśmy tu już trzy tygodnie- odparła Kyla.
- Jak ten czas tak szybko zleciał- westchnęła Courtney.
- Wydaje mi się, że jeszcze wczoraj do was przyjechałam- odparła najmłodsza.
- A za tydzień będziemy lecieć do naszego mentora. Ciekawe, kto nim będzie? Jestem taka podekscytowana- powiedziała Charlie.
- A ja się strasznie stresuję- powiedziała Rosalie.
- Czym, Rosie?- zapytała Kyla.
- Tym, że nie przejdziemy dalej i tak oto skończy się nasz udział w programie- westchnęła
- Nie macie czym. Mówię wam. Przejście dalej mamy w kieszeni.- powiedziała Courtney.- I mówi wam to wasza osobista wersja Liama.
- Och- powiedziała podekscytowana Irlandka o uniosła dłonie- Ja natomiast będę Niallem- klasnęła w dłonie.
- Mogę zostać damską wersją Louis'ego?- powiedziala uradowana Panna Taylor- moje koszulki w paski i kolorowe spodnie będą świetnie do niego nawiązywać.
- Czyli według twojej logiki, Charlie, mogę być damską wersją Harry'ego, bo mam taki sam kolor włosów jak on?- Kyla zapytała blondynki.
- Możesz, ale nie musisz- stwierdziła dziewczyna.
- A ja będę damską wersją Zayn'a, bo nikt inny mi nie został- Rose założyła nogę na nogę- i nie mam nic przeciwko temu.
- I razem będziemy- powiedziała Kyla i usiadła- Damską wersją One Direction, będziemy...- przerwała i spojrzała na dziewczyny- no pomóżcie wymyślić mi jakąś nazwę- poprosiła, na co się zaśmiały.
Dziewczyny zaczęły wymyślać różne nazwy, jak na przykład Girls Direction, Fanny and the Mangos, Kyla and the Drums, Shining Stars, albo Chocolate, ale żadna nazwa nie przypadła dziewczynom do gustów. Nastolatki były załamane. Zostało im jeszcze kilkanaście godzin do ich wyjazdu, a one nadal nie nazwały swojego zespołu. Nagle Rose wpadła na pomysł.
- Już wiem- powiedziala podekscytowana- może nazwiemy się...
Hej, hej, hej. A więc mamy już trzeci rozdział. Co o nim sądzicie? Mam nadzieję, że miło czytało wam się ten rozdział, albo i nie. Napiszcie w komentarzach co o nim sądzicie. Do zobaczenia wkrótce.

















